Bardzo często, kiedy ktoś mówi o blokadzie językowej ma głównie na myśli strach przed mówieniem po angielsku. To uczucie paniki, kiedy ktoś znienacka pyta Cię w obcym języku o drogę albo zagaduje w jakimś niespodziewanym momencie, na randomowy temat. Blokada może pojawić się też w pracy lub na wakacjach, przez co celowo unikasz mówienia po angielsku i kombinujesz, jak by się tu nie musieć odezwać. I o ile w tym pierwszym przypadku można przyjąć, że działa na Ciebie obezwładniający element zaskoczenia, to w tym drugim kontekście jest to po prostu ucieczka. A skoro ucieczka, to łatwo można stwierdzić, że chodzi tu o strach.
No dobrze, ale strach przed czym?
Czego aż tak można się bać, żeby prosić innych, aby zamówili dla Ciebie kawę, wypowiedzieli się za Ciebie na spotkaniu, albo nawet zaprezentowali przełomowy dla firmy pomysł, na który to Ty wpadłeś. Strach = ograniczenie. To właśnie przez niego nie jesteś w miejscu, w którym chciałabyś być, życiowe szanse przechodzą Ci koło nosa, a frustracja rośnie z każdym dniem. Marzysz o innej pracy, ale tam potrzebny jest angielski? Nie ma sensu, lepiej ponarzekać i sobie odpuścić. Ale właściwie dlaczego? Co aż tak Cię przeraża? Głównie chodzi tutaj o dwie rzeczy: lęk przed krytyką i/lub lęk przed porażką.
Statystycznie, około 80-99% rzeczy, których się boimy, nigdy się nie wydarza
Myślisz, że popełniasz sporo błędów mówiąc po angielsku i boisz się ośmieszyć. W myślach tworzysz ponure scenariusze sytuacji, gdzie chcesz się wypowiedzieć, ale nikt Cię nie rozumie. Twój rozmówca zaczyna zadawać kolejne pytania, bo pojąć, o czym mówisz, ale to tylko potęguje Twoją panikę.
Zakładasz, że inni, słysząc, jak mówisz zaczną się z Ciebie śmiać prosto w twarz, lub jeszcze gorzej — za Twoimi plecami. Te wyobrażenia mogą być naprawdę przerażające i podkopujące Twoją wiarę w siebie. Wcale nie dziwi fakt, że tak bardzo się boisz, ale zapominasz o jednej rzeczy — to tylko wyobrażenia, TO NIE JEST RZECZYWISTOŚĆ.
Statystycznie większość rzeczy, których się obawiamy nigdy się nie wydarza. Dlatego na logikę, jeśli jednak się przełamiesz i zamówisz samodzielnie kawę, będąc na wakacjach za granicą, to jest 80-99% szans, że nikt Cię nie wyśmieje, barista zrozumie, o co Ci chodzi, a Ty po prostu dostaniesz tę kawę. 😉
Słyszałeś kiedyś o „papierowych tygrysach”?
„Papierowe tygrysy” to stary, chiński idiom oznaczający obawy, które jeśli stawimy im czoła, okazują się zupełnie niegroźne. Niekoniecznie jednak musisz od razu rzucać się na głęboką wodę i wystawiać na nadmierny stres. Zacznij od wybierania mniej znaczących sytuacji, kiedy będzie trzeba użyć angielskiego i sprawdzić, co się stanie. Następnie stwarzaj sobie coraz częściej takie „wyzwania”, a na końcu przejdź do tych najbardziej stresujących. Metoda małych kroków będzie tutaj idealna — zaczniesz przyzwyczajać się do tego, że świetnie sobie radzisz, a kolejne „papierowe tygrysy” będą odchodzić w niepamięć. Tylko wyobraź sobie tę satysfakcję i motywację do dalszych prób! 🔥
A co, jeśli się nie uda?
Jeśli faktycznie doświadczasz sporych trudności w mówieniu, to może potrzebujesz zwyczajnie się doszkolić w języku angielskim? W żadnym razie nie oznacza to, że się nie nadajesz i powinieneś zaprzestać prób mówienia w tym języku! Po prostu na tym etapie potrzebujesz większej dawki wiedzy, zasobów i bezpiecznego środowiska, aby pokonać stres i „upłynnić” swój angielski.
A co, jeśli osoby z Twojego otoczenia faktycznie nie wykazują się postawą wspierającą albo wręcz otwarcie krytykują Twoje próby? Po pierwsze, pamiętaj, że to, co wytykamy innym, bardzo często jest tym, co przeszkadza nam w nas samych. Ktoś czuje, że ma braki w angielskim = zwraca Ci uwagę na Twoje błędy, aby poczuć się lepiej. Ale czy to, że ktoś ma problem ze swoim poziomem powinno ograniczać Ciebie? To świadczy tylko o nim. ❤️
Po drugie, możesz się z takim kimś na przykład… zgodzić. 😉 Ok, być może w tym momencie angielski nie jest Twoją najmocniejszą stroną, ale to nie koniec świata! To kompetencja, którą możesz całkiem szybko opanować w takim stopniu, na jakim Ci zależy. Znajdź szkołę, kurs lub korepetytora i działaj. Większość szkół oferuje bezpłatne lekcje próbne, mamy je również w Hyde Park, więc możesz sprawdzić, czy wybrane miejsce przypadnie Ci do gustu.
Lęk przed porażką
Tutaj ważne jest określenie, czym ta porażka dla Ciebie jest. To po prostu popełnianie błędów? Poczucie, że nie mówisz tak ładnie jak inni? Frustracja, że starasz się już tyle lat nauczyć języka, a wciąż masz braki? Pamiętaj, porażki są fundamentem sukcesu! Wybitni sportowcy, naukowcy, albo artyści najczęściej przez większość życia przechodzą przez pasmo porażek, żeby szlifować swoje umiejętności albo wykluczyć, co nie zadziała. Aż w końcu nadchodzi ich czas i wtedy zdobywają puchary, wygrywają olimpiadę, dostają nagrodę Nobla, albo nominację do Oscarów.
Jeśli uważasz nie mówisz tak dobrze, jak byś chciał, to postaraj się przyjrzeć swojemu angielskiemu w obiektywny sposób i faktycznie ocenić, czy to, co już osiągnąłeś nie jest jednak całkiem w porządku. Nie chodzi o to, żeby nie mierzyć wyżej, ale biczowanie się za coś, co jest niezgodne z prawdą na pewno Ci nie pomoże — to strata czasu i energii. Zastanów się, czy kiedy naprawdę potrzebujesz użyć angielskiego, jesteś w stanie się porozumieć. Jeśli potrafisz ustalić szczegóły pobytu w hotelu, albo porozmawiać z kimś na proste tematy — wcale nie jest tak źle. Idź dalej, znajdź skrojone pod siebie zajęcia angielskiego i rozwijaj swoje umiejętności, doceniając to, co już masz! 🙂
A błędy? Błędy to naturalny i nieodzowny element rozwoju. Jak ktoś trafnie powiedział: błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi. Poza tym błąd świadczy tylko o tym, że próbujesz i w żaden sposób nie definiuje tego, jakim jesteś człowiekiem. Uwierz w siebie, bo bez tego ani rusz! 💪🏼
I na koniec, nie wyznaczaj sobie nierealistycznych celów. Ucz się powoli, ale systematycznie. Nie zakładaj, że w pół roku musisz zacząć mówić płynnie i czytać powieści po angielsku. Może jest ktoś, kto to osiągnął, może miał więcej czasu na naukę, albo większą determinację, ale Ty nie jesteś nim — nie porównuj się. Na pewno znajdziesz osoby, dla których błahostką będzie coś, co dla Ciebie jest wymagające. Jednocześnie na 100% byłbyś w stanie wskazać też znajomych, którzy narzekali, jakie coś jest trudne, a Tobie zrobienie tego zajęło moment.
Rób swoje, pamiętaj, gdzie zacząłeś i doceniaj to, gdzie jesteś. I przede wszystkim bądź wdzięczny sobie, że się nie poddałeś! 🙂

